Szybko przemyła twarz wodą
i powiedziała:
-tak,
zaraz wychodzę, minutka.
Wytarła
twarz ręcznikiem i wyszła.
Jej
oczom ukazał się chłopak o którym od kilku godzin marzyła.
–stało
się coś? - zapytał,
-nie,
dlaczego tak myślisz?- Odpowiedziała -bo
wyglądasz jakbyś płakała.
– nie,
spoko nic się nie stało, wydaje ci się powiedziała Wiktoria.
Ale
chciała powiedzieć coś zupełnie innego chciała powiedzieć: tak,
stało się! Zakochałam się w tobie i cholera nie wiem co robić!
Ja
o tobie marzę a ty całujesz się z moją siostrą! A na mnie nawet nie
spojrzałeś!.
Nie
powiedziała tego, chciała jak najszybciej uciec do swojego pokoju i
zostać sama, popłakać w samotności, ale chłopak zapytał:
-dlaczego
nie chciałaś iść z nami do kina ?
-yyy,
nie chciałam wam przeszkadzać, a teraz sorry, ale muszę iść się
jeszcze pouczyć, jutro mam sprawdzian z fizyki, cześć!- rzuciła
Wiki i już chciała odejść kiedy Marcin powiedział :
-przecież
juto jest sobota, w sobotę nie chodzimy do szkoły, czemu
tak kręcisz?
-no
tak, zapomniałam, nie kręcę tylko naprawdę muszę iść, śpiąca
jestem i w ogóle dziwnie się czuję, na razie.
–ok.,
skoro musisz to idź, 3maj się.
Wiktoria
zamknęła się w pokoju i długo myślała o Marcinie, ale nie tylko
o nim, myślała o szkole w której nikt jej nie lubi, o tańcu,
który tak kochała, a którego nawet nie mogła się uczyć.
Doszła
do wniosku, że niema nawet osoby z którą mogłaby szczerze
porozmawiać, nie ma przyjaciół, jest sama jak palec, nikogo nie
interesuje jej los ani to, czy jest szczęśliwa.
Myśląc
tak o swoim życiu po kilku minutach zasnęła.
Następnego
dnia obudziła się o 11, włączyła komputer, miała nadzieję, że
chłopaki się odezwali, ale nie było żądnej wiadomości. No
trudno pomyślała i poszła do łazienki. Potem poszła do kuchni,
gdzie zastała Weronikę jedzącą tosty.
-hej
–powiedziała Wiki
-o
hej, jak się wczoraj bawiłaś? Zapytała Weronika -normalnie,
odwieźli mnie do domu i po zabawie
-no,
ale podoba ci się któryś? Ten Rafał jest niezły. Pasowalibyście
do siebie..
-
nie, wydaje ci się.
–no
ale dowiedziałaś się czegoś o nich?
-nie,
po prostu mnie odwieźli do domu i żałuję, mówiłam, że to nie
jest dobry pomysł. Nie wiedziałam co mówić i w ogóle.
-bo
ty nie potrafisz z chłopakami rozmawiać.
Ty
w ogóle do mnie podobna nie jesteś. Zobacz na mnie.
Chłopaki
mnie kochają, ale nie tylko przez mój wygląd. Ty nie umiesz z nimi
rozmawiać. Ciągle tylko smutna jesteś, powinnaś zmienić
nastawienie do życia. Nie rozumiem cię w ogóle,
-wiesz,
sama się nie rozumiem. –powiedziała Wiktoria i wyszła z kuchni.
Do
końca dnia snuła się po domu. Niedzielę spędziła podobnie.
W
poniedziałek poszła do szkoły później niż zwykle.
Pierwszy
raz się spóźniła na lekcja. Gdy nauczycielka spytała jaki jest
powód spóźnienia nic nie odpowiedziała tylko usiadła w ostatniej
ławce,
za
co dostała uwagę.